Jak zapowiadałam wcześniej, w tym roku Biznes Na Szpilkach będzie gościć również kobiety, które realizują swoje marzenia poza światem biznesu. Dziś zapraszam Was do lektury pierwszego takiego wywiadu.
Anna mówi, że muzyka towarzyszyła jej od zawsze. Mimo że życie nie zawsze układało się po jej myśli, odnalazła w końcu drogę do realizacji swojej pasji. Przed Wami rozmowa z Anną Reciak ze Stafford, którą być może już znacie jako DJ Ankama!

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Anglią?

Przyjechałam tutaj w 2006 roku za moim partnerem, który przyleciał tu pół roku wcześniej. Już w Anglii na świat przyszło nasze drugie dziecko, wiec zajmowałam się pracą i rodziną. Nasz związek nie przetrwał i po jakimś czasie się rozeszliśmy.

Czy pasja do muzyki zawsze była obecna w Twojej rodzinie?

Gdy byłam dzieckiem, mój ojciec grał na weselach, a w domu zawsze było mnóstwo instrumentów, więc muzyka była od zawsze obecna. Gdy byłam nastolatką, uwielbiałam jeździć na imprezy – nie po to, żeby się napić piwa, tylko właśnie dla muzyki. Byłam zaprzyjaźniona z jeleniogórską rozgłośnią radiową, która organizowała imprezy promowane jako zabawa bez wspomagaczy typu narkotyki. Pewnego razu mój kolega, który był DJ-em, zaproponował mi, żebym zagrała z nim na imprezie. Wystąpiłam z nim 2 czy 3 razy i wtedy rodzina zaczęła się niepokoić, bo przede mną była matura.
Musiałam zawiesić więc swoje zainteresowania. Po maturze poszłam na studia, a niedługo później zaszłam w pierwszą ciążę i tym sposobem przez 10 lat moje życie kręciło się wyłącznie wokół rodziny.

Co się zmieniło?

Kluczowym momentem było rozejście się z moim partnerem, ale były i inne czynniki. W niewielkim odstępie czasu straciłam oboje rodziców. Po ich śmierci w dość młodym wieku, zaczęłam wszystko analizować i postanowiłam, że przestanę starać się zadowolić wszystkich dookoła i zacznę robić to, co chcę, a nie to, co wypada.
W Sylwestra 2016/2017 zorganizowałam imprezę dla znajomych, na którą kupiłam specjalnie oświetlenie i całą noc puszczałam muzykę, obserwując, jak ludzie się bawią. Niedługo potem mój kuzyn zmotywował mnie, bym zaczęła po prostu robić to, co kocham. W tym czasie złożyłam właśnie swój Self-Assessment i niebawem dostałam zwrot podatku, który przeznaczyłam na kupno sprzętu, w czym pomógł mi znajomy z jeleniogórskiego radia.

Od czego zaczęłaś?

Kupiłam kilka podstawowych elementów – mikser Pioneera, kontrolery, zgromadziłam muzykę i zrobiłam pierwszą audycję na żywo na swoim prywatnym profilu na Facebooku. Kilku znajomych udostępniło wideo, stopniowo było tych udostępnień coraz więcej i w końcu postanowiłam założyć fanpejdż. Początkowo miałam kłopot ze znalezieniem pseudonimu, ale w końcu złożyłam go z imienia swojego i imion moich dzieci.

Twój fanpejdż ma ponad 26,000 lajków, a śledzi go aż 34,000 fanów! Jak to się stało?

To niesamowite, że to wszystko rozwinęło się w tak krótkim czasie. Zaczynałam przecież od audycji na prywatnym profilu, a teraz utworzyła się grupa słuchaczy, która jest ze mną co audycję, czyli w każdy czwartek. To mój najbardziej zajęty dzień, bo pracuję 12 godzin. Wracam po 19:00 do domu, włączam sprzęt i zaczynam grać.

Poza audycjami w internecie grasz też na imprezach, prawda?

Tak, to zaczęło się dosyć szybko, nawet trochę wcześniej, zanim zostałam DJ Ankamą. Od 2 lat jestem w zarządzie polskiego klubu w Stafford i często organizowałam imprezy charytatywne. Nieraz zapraszałam na nie DJ-a, ale parę razy też sama grałam. Pierwsze wydarzenie, w którym wzięłam udział jako DJ Ankama, było w Telford i od tego się właściwie zaczęło. Z czasem jak rósł mój fanpejdż na Facebooku, zaczęłam dostawać kolejne zaproszenia. Pierwsze poważne to Polskie Piątki z Manchesteru, w którym wzięłam udział w październiku zeszłego roku. Zaproszenie dostałam już w maju i od tego momentu wszystko zaczęło kręcić się bardzo szybko.

Skąd bierzesz pomysły na audycje? Masz jakiś program?

Częściowo tak, ale zaczęłam robić też audycje tematyczne – pytać ludzi, czego chcą. Największą popularność ma muzyka lat 90.. To nie są łatwe do miksowania utwory, więc do tych audycji muszę się przygotowywać. Najbardziej popularna do tej pory na moim kanale była audycja charytatywna właśnie z przebojami z lat 90. Zwykle oglądalność wideo na żywo to 100-1500 osób, ale tamtą oglądało aż 2700 osób. To było coś niesamowitego.

Jakie masz plany na rozwój?

Tak naprawdę czas pokaże. Z każdym tygodniem i miesiącem im więcej ćwiczę, tym więcej potrafię. Z jednej strony chciałabym się skupić na graniu imprez, a z drugiej nie chciałabym, by to zajęło 100% mojego czasu i zamiast przyjemności stało się źródłem utrzymania.
Miałam różne pomysły, choćby pracę w radio. Dostałam kiedyś kilka propozycji z rozgłośni internetowych, jednak zawsze ograniczał mnie czas. W tej chwili jednak myślę, że Facebook ma znacznie większy zasięg i popularność niż radio, nawet internetowe, więc na razie tego się trzymam, ale kto wie? Może kiedyś usłyszycie mnie na antenie jakiejś rozgłośni.
Na razie jednak pracuję nad własnym warsztatem. Chcę udoskonalić moje umiejętności tak, by móc pewnie pracować na każdym sprzęcie, nowoczesnym czy starszym. Od paru dni zaczęłam zaklejać sobie wyświetlacze i staram się lecieć na wyczucie i muszę się pochwalić, że idzie mi coraz lepiej.

Jak się zmieniło Twoje życie odkąd zaczęłaś grać?

Zmieniło się bardzo, a raczej to ja się zmieniłam. Przede wszystkim dostałam ogromny zastrzyk pewności siebie, której zawsze mi brakowało i poczucia własnej wartości.
Nie boję się też hejtu. Ludzie potrafią mi czasami pisać naprawdę podłe rzeczy, ale to w większości wynika z frustracji codziennym życiem. Choć nie jest to oczywiście miłe, nie przejmuję się tym i robię dalej to, co robię.
Granie daje mi poczucie spełnienia. Czasami, jak każdy, mam gorszy tydzień i gdy przychodzi czwartek, nie czuję się na siłach, by poprowadzić audycję. Mobilizuję się jednak i już po kilku minutach mam świetny humor i wpadam w muzyczny trans.

Dostajesz wiadomości od słuchaczy?

Bardzo często. Podczas audycji rozmawiam ze słuchaczami i staram się ich motywować, wywołać u nich uśmiech. Wiem, jak czasem potrafi być ciężko i dlatego staram się rozmawiać z nimi i pokazać się również jako przede wszystkim człowiek, który także ma swoje życie i problemy. Czasami po nagraniu dostaję wiadomości od ludzi, że dzięki audycji coś sobie przemyśleli, coś poukładali, zrozumieli albo, że po prostu poprawił im się humor. To dla mnie bardzo ważne.

 

Z Anną Reciak a.k.a. DJ Ankama rozmawiała

Izabela Jutrzenka Trzebiatowska