II edycja seminarium dla polskich sklepów Więcej niż „kup i sprzedaj” odbędzie się już 27 czerwca, tym razem w Coventry! Bilet możesz kupić już teraz przez formularz pod artykułem (jeśli płacisz PayPalem) lub zamawiając go mailowo, pod adresem marketing@snconsulting.co.uk.

Jeśli czytałeś nasze poprzednie artykuły o polskich sklepach, to wiesz, że piszemy je na podstawie prawdziwych przykładów i zbieramy faktyczne opinie klientów. Filary Biznesu to projekt, który przygotowywaliśmy kilka miesięcy, więc materiału mamy mnóstwo! Dziś chcemy opowiedzieć Ci, jak polski sklep widzi nasz tajemniczy klient. Kto to taki?

Tajemniczy klient w sklepie

To osoba, która przychodzi do firmy zrobić badanie na temat poziomu obsługi, ale przychodzi incognito, jako pozorny klient. I, mimo że klasyczny tajemniczy klient bada firmę tylko pod kątem pracownika i obsługi klienta, my postanowiliśmy dać mu większe kompetencje. Wynikają one ze specyfiki branży, jaką jest polski sklep.

Nasz tajemniczy klient patrzy więc też na towar, rozstawienie sklepu, BHP czy organizację pracy. Chcesz przeczytać, jakie są jego obserwacje? Przed Tobą odcinek pierwszy jego zmagań z sobotnimi zakupami w pewnym dużym mieście.

Część 1

Jest taki dzień w tygodniu, który jest święty dla każdego człowieka pracy. Tym dniem jest sobota. Taki ni to weekend, ni to dzień pracujący. Niby ma człowiek wolne (a przynajmniej większość…), a jednak nie można tak całkiem leżeć bykiem, bo jest coś do zrobienia. Chodzi oczywiście o zakupy. Lodówka zieje pustką, więc nie ma odwrotu, trzeba jechać. Uzbrajam się więc w portfel, reklamówki (biorę z domu, bo eko i tak dalej) i wyruszam na misję.

Wsiadam do auta i kieruję się do najbliższej Asdy. Tam kupię podstawowe produkty – cukier, dla żony kawę rozpuszczalną, dla siebie mieloną, jakieś ogórki, papryki i takie tam. Przy kasie miła pani pyta, czy nie pomóc mi pakować zakupów. Wyglądam chyba na samodzielnego, ale i tak zawsze pyta. Dla formalności oczywiście pyta też, jak się miewam. Super, dziekuję, a ty? I tak pytaniem na pytanie, small talk, gadka-szmatka, płacę około £14 i mogę jechać dalej. Najlepsza część zakupów już za mną.

Teraz będzie tylko gorzej.

Polski sklep – odsłona pierwsza

Jadę do dzielnicy miasta, gdzie przy głównej ulicy jest niemal jeden polski sklep na drugim. Niestety, muszę wejść do aż trzech, choć mam na liście dosłownie kilkanaście produktów.

Zaczynam od mojego „ulubionego”, nigdy nie pamiętam nazwy. Niby jakąś ma, ale ja na niego mówię „Pułapka”, a oto dlaczego:

Do sklepu prowadzą podwójne drzwi, których oba skrzydła mogą się otwierać i w jedną i w druga stronę. Oczywiście, standardowo, oba oblepione w całości reklamą piwa sprzed 10 lat, ale mniejsza o to.

Kiedy już dojdę do tego, w którą stronę otwierają się drzwi, to zgaduję, co jest za nimi. Co tydzień potykam się (dosłownie!) o coś innego: zgrzewki wody mineralnej, sterty darmowych gazet reklamowych, koszyki ze starym towarem w cenie „5 za funta”. Żeby było śmieszniej, muszę również obstawić, przy którym skrzydle tym razem ustawiona jest pułapka. Jest wiosna, więc obstawiam, że wlezę prosto na torby z węglem do grilla za prawym skrzydłem drzwi.

Otwieram: ziemniaki. I po lewej.

No, tym razem mnie przechytrzyli.

 

Chyba musieli mieć dzisiaj dostawę, bo lewe skrzydło sklepu zawalone pudłami. Albo od wczoraj to leży, bo bywało i tak, że trzy dni się rozpakowywali. Oczywiście wszystko jedno na drugim i akurat przy półce z makaronami, z której muszę sięgnąć po świderki. No nic, kupię w drugim, bo nie mam dziś ochoty na slalom-gigant.

W odmętach sklepowych półek

Zbieram więc z półek kolejne fanty: jogurty, energy drinka, serek topiony ze szczypiorkiem. Na końcu regału jest ciasto. Tyle tylko, że przecenione. Z kremem. I stoi poza lodówką.

Ważne do wczoraj, więc odpada. Jakby było do dzisiaj i stało w lodówce, to jeszcze bym się zastanowił, ale bez przesady.

Ok, jedziemy dalej, bo muszę kupić coś na kolację.

Z półek w kolejnej chłodni patrzą na mnie błagalnie pożółkłe kiełbasy w paczkach tak napuchniętych, że lada moment eksplodują. Nie ma szans, żebym je przygarnął. Moja lodówka to nie śmietnik. Swoją drogą, zawsze zastanawiam się, czy ktoś je w ogóle kupuje. Bo jeśli nikt, to po co są na półce? A jeśli ktoś kupuje, to po co? Bo chyba nie do jedzenia.

Chwytam więc jakieś kabanosy, które wyglądają na godne zaufania. I pieczeń w plastrach, bo jakoś tak ładnie się do mnie śmieje. Na końcu sklepu jest lodówka że świeżym mięsem, ale, jak zwykle, nikogo przy niej nie ma, a mnie się nie chce ani czekać, ani wołać. Idę więc do kasy.

Pani Asia z panią Basią (żartuję! nie znam ich imion) komentują jakieś bardzo istotne zdjęcie na Facebooku, więc nie przerywam im rozmowy. Pani Basia nabija, w ogóle na mnie nie patrząc, zawartość mojego koszyka na kasę i pyta:

„Czy coś jeszcze będzie? Papierosy?”.

Nie palę od ośmiu lat; u nich kupuję od dwóch. Ale pani Basia nie może tego wiedzieć, bo pracę zaczęła w zeszłym tygodniu, po tym jak odeszła pani Stasia. Po miesiącu. Zamiast pani Asi wcześniej była pani Kasia.

Dziękuję więc, płacę i idę do kolejnego sklepu. Nazywa się oryginalnie: „Polski sklep”. Ale nawet jakby nazywał się „chiński”, to i tak wiedziałbym, że jest polski. Wiecie chyba, dlaczego?

Ciąg dalszy już w nastepnym artykule, w przyszły czwartek!

Właściciele „Pułapki” jak widać nigdy nie zastanowili się poważnie nad swoim biznesem, ale Ty możesz! Jeśli prowadzisz polski sklep, zapraszamy Cię na drugą edycję seminarium Więcej niż „kup i sprzedaj”. Tym razem nasze szkolenie odbędzie się 27 czerwca w Coventry!

Oferujemy Ci dawkę solidnej biznesowej „kawy na ławę”, praktycznych porad do wykorzystania w Twoim sklepie i możliwość uzyskania odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.

Bilet aż do 16 czerwca kosztuje tylko £17.66!

Czego się nauczysz:

  • Co to jest cash flow i jakie ma znacznie w sklepie
  • Jak ogarnąć przepisy podatkowe dotyczące sklepu
  • Jak nie stracić jutro, chcąc oszczędzić dziś
  • Kim jest najważniejsza osoba w Twoim sklepie
  • Jak zwiększyć obroty swojego sklepu przy pomocy jednego triku!

 

Żeby zapisać się na seminarium, wypełnij poniższy formularz lub zamów bilet mailowo, pisząc na adres: marketing@snconsulting.co.uk

Do zobaczenia w Coventry!


Zapisy zakończone

Napisz poniżej swój email, a powiadomimy cię o kolejnych edycjach

[optin-cat id=15180]

 


Aby być na bieżąco w sprawach podatkowych i księgowych, regularnie sprawdzaj naszą stronę lub najlepiej zapisz się do newsletter.

Z poważaniem

Szymon Niestryjewski

TWÓJ ZAUFANY KSIĘGOWY W UK