fbpx

Moim dzisiejszym gościem jest Aga Szyc – z zawodu florystka i kreatorka wnętrz, obecnie projektantka biżuterii i stylu, kobieta biznesu. Jak sama mówi, kwiaty i kompozycje kwiatowe zawsze były i będą bliskie jej sercu, jednak w pewnym momencie zapragnęła tworzyć coś mniej ulotnego. Coś, co zostawałoby z człowiekiem na dłużej jako prezent, pamiątka, czy ulubiony dodatek. Została więc projektantką biżuterii i odniosła sukces. Przeczytajcie naszą rozmowę!

Projektowanie wnętrz, projektowanie biżuterii i florystyka – jesteś wszechstronną artystką.

Dziękuję za miłe słowa. Tak, mam spore doświadczenie. Kocham styl, twórczość i piękno i niebanalnie potrafię łączyć ze sobą różne rzeczy. Od dawna fascynowało mnie wszystko, co oryginalne i nietuzinkowe, a zarazem stylowe. Moje doświadczenia zawodowe i pasje ułatwiają mi, aby moja artystyczna dusza ciągle mogła się rozwijać. Pierwsza praktyka to z pewnością kwiaty, tworzenie kompozycji kwiatowych i to zawsze pozostanie bliskie mojemu sercu. Oprócz sztuki, mody czy ciekawych osób, które spotykam na swej drodze, to właśnie natura jest moją największą inspiracją, to niewyczerpane bogactwo kolorów i tekstur. Fascynuję się również czarno-białą fotografią, ale tylko jako amator.

W pewnym momencie zapragnęłam jednak tworzyć coś, co mogłoby zostać na dłużej. Kwiaty są piękne, ale ulotne. Ja chciałam tworzyć coś, co można komuś ofiarować jako prezent czy pamiątkę; coś, co będzie nośnikiem nietuzinkowego stylu, wyrażeniem swojego „ja”; coś, co zostanie z nią/z nim na zawsze. Przyszedł w końcu moment, że postanowiłam spełnić swoje marzenia.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Anglią?

Do Londynu przyjechałam ze względu na swojego partnera. Pracowałam jeszcze w Polsce, a on przyjechał tutaj zarobić pieniądze. Byliśmy na odległość przez półtora roku. Przez ten czas kilkakrotnie przyjeżdżałam do Anglii i całkiem mi się tu podobało. Jako florystkę, bardzo dziwił i cieszył widok naprawdę egzotycznych kwiatów, jakie Brytyjczycy mieli w swoich ogrodach, a w Polsce widziałam je tylko w palmiarniach. Zakochałam się w ulicznym stylu, że każdy może wyrażać siebie, w wielokulturowości i pysznej kuchni z całego świata. W międzyczasie z moim partnerem chcieliśmy ukoronować naszą miłość i wzięliśmy ślub. Jako młodzi małżonkowie postanowiliśmy, że czas na decyzję – co dalej? Zdecydowaliśmy razem pojechać do Anglii i spróbować budować tutaj swoje szczęście.

Na pewno początki nie były łatwe, prawda?

Przyjechałam tu z myślą podniesienia swoich kwalifikacji lub zaczęcia czegoś zupełnie innego. Jak większość Polaków, zaczynałam od tak zwanej „jakiekolwiek” pracy, czyli każdej, jaka pozwalała mi się utrzymać. Na początku pracowałam więc w piekarni, później – jako kelnerka. Jako że przyjechałam do Wielkiej Brytanii ze słabą znajomością angielskiego, a byłam zmotywowana, by zwiększyć swoje możliwości na rynku pracy, zapisałam się do szkoły na zajęcia z języka. Pierwszy rok był ciężki, bo godząc szkołę i pracę, byłam poza domem przez naprawdę długie godziny. Jednak dzięki temu, znacznie poprawiłam swoją komunikację.

Udało Ci się znaleźć lepszą pracę?

Owszem i to niejedną. Cały czas chciałam iść do przodu. Trafiłam w końcu na ofertę w swoim zawodzie i byłam bardzo szczęśliwa. W firmie, w której pracowałam, mogłam tworzyć kompozycje kwiatowe dla najważniejszych budynków i instytucji w Londynie, dla największych domów mody takich jak Dior, Chanel, Harrods. Najpiękniejsze wspomnienia wiążą się z aranżacjami na wyścigi konne Royal Ascot, gdzie dekorowałam lożę Królowej oraz tworzyłam dla brytyjskiego magazynu mody ślubnej – Bride Magazine. Byłam wtedy z siebie niesamowicie dumna. Jednak, jak w każdej pracy, były też ciężkie chwile. Jestem osobą, która wkłada całe serce w to, co robi i daję z siebie wszystko. Na pewnym etapie mój pracodawca zaczął to mocno wykorzystywać. Pracowałam więc coraz ciężej, miałam coraz więcej obowiązków i stresu za nic w zamian.

W którym momencie postanowiłaś coś zmienić?

To był okres, kiedy miałam poważne problemy z kręgosłupem i zaczęłam poważnie zastanawiać się nad swoim życiem — co teraz będzie. Zmieniłam się z osoby bardzo aktywnej w osobę, która z bólu nie potrafiła wstać z łóżka. Myślę, że stres, zawiść ludzka oraz ciężka fizyczna praca doprowadziły moje zdrowie na skraj przeciążenia. To był bardzo ciężki okres, ale nie poddałam się. Ten czas zaowocował wieloma wnioskami. Całe życie ciężko pracowałam, a nigdy nie miałam czasu na rozwijanie swoich pasji, zrobienie czegoś dla siebie samej. Postanowiłam, że przyszedł na to czas.

Kiedy poczułam się lepiej, zaczęłam myśleć coraz częściej o mojej pasji. Metodą prób i błędów powstały pierwsze egzemplarze zrobionej przeze mnie biżuterii. Wyglądały zupełnie inaczej niż to, co tworzę dzisiaj. Wciągnęło mnie totalnie. Chciałam sprawdzić swoje własne możliwości i stopniowo udoskonalać swój warsztat.

Robiłaś w tym kierunku jakiś kurs?

Niejeden. Miałam już doświadczenie zawodowe i smykałkę do łączenia różnych rzeczy w niekonwencjonalny sposób, jednak tworzenie tak mnie wciągnęło, że ukończyłam kilka warsztatów oraz kursy tworzenia srebrnej biżuterii. Po pewnym czasie nie chciałam już robić nic innego. Po kilku latach praktykowania znalazłam materiały, z których uwielbiam tworzyć: stal szlachetna, skóra, drewno, kamienie, najróżniejsze wstążki, pióra czy zamsz.

Obecnie od czasu do czasu pracuję jeszcze jako florystka, ale już w innym miejscu i teraz to ja dyktuję warunki i wybieram, co mi odpowiada; szanuję swoje zdrowie. Większość czasu zajmuje mi projektowanie biżuterii i tworzenie fascynatorów na specjalne okazje.

W zeszłym roku jedna z moich ulubionych klientek zamówiła fascynator, pasującą bransoletę i przypinkę do butów na Royal Ascot, gdzie wzbudziła podziw wielu kobiet. Moim najświeższym sukcesem było zaprojektowanie biżuterii dla Joanny Zimnej Szyc, finalistki Top Model UK 2018, w którym zajęła zaszczytne 3 miejsce.

Moje unikalne naszyjniki i dekoracje głowy gościły na pokazach mody, były wykorzystywane do edytoriali fotograficznych oraz do sesji zdjęciowych. Współpracuję z projektantami, fotografami czy innego rodzaju twórcami. Jestem szczęśliwa, że mogę dalej się rozwijać.

Co było najtrudniejsze, gdy zaczynałaś?

Tak naprawdę na początku traktowałam to bardziej jako pasję i tworzyłam do tzw. szuflady — dla siebie, dla znajomych. Jednak kiedy zaczęłam nosić własną biżuterię, ludzie zaczęli się interesować i tak wpadłam na pomysł, by wystawiać się na craft marketach. Nie było łatwo, ponieważ w Wielkiej Brytanii (jak zresztą na całym świecie) jest ogromna konkurencja na rynku biżuteryjnym. Trzeba się mocno nagimnastykować, żeby trafić we właściwy rynek i do właściwego klienta; to cały proces.

Na początku nie bardzo wiedziałam, od czego zacząć, ale jakoś to szło. Kiedy moje początkowe wzory nie zdobywały popularności, a projekty nie wyróżniały się wśród tłumu innych twórców, zdałam sobie sprawę, że tylko oryginalnym stylem się wybiję. Wtedy na dobre złapałam wiatr w żagle.

Ktoś Ci pomagał na starcie?

Najpierw robiłam wszystko sama, zaczynając od projektowania, poprzez robienie zdjęć, administrację, księgowość, marketing i amatorską grafikę, wtedy jeszcze nie wiedząc, co się sprawdzi. Choć pracowałam jak szalona, to nie żałuję tego czasu, ponieważ wiele się nauczyłam. Szkoda, że wtedy nie było też jeszcze tylu dostępnych szkoleń.

Dopiero po pewnym czasie, kiedy sama otworzyłam się na nowe możliwości, kiedy zapragnęłam osiągnąć więcej, w moim życiu zaczęli pojawiać się ludzie, którzy mi w tym pomogli. Dziś już mam wiedzę, która przydałaby mi się wtedy, a zdobyłam ją dzięki ciężkiej pracy i ludziom, którzy jakimś cudownym zrządzeniem losu zaczęli się pojawiać w moim życiu właśnie wtedy, gdy tego potrzebowałam. W szczególności dziękuję za pomoc mojemu kochanemu mężowi Krzysiowi, który mnie wspiera i utrzymywał nas, kiedy ja nie mogłam. Jest jednak jeszcze kilka osób, którym chciałabym podziękować.

Annie Szubert — dzięki niej zaczęłam myśleć inaczej o mojej biżuterii, stworzyłam nowe wzory naszyjników i po raz pierwszy pokazałam moje dzieła publicznie na pokazie mody „Marka Wspiera Markę”.

Adze Karakurd, która pomogła mi się otworzyć i zrozumieć, że mogę osiągnąć i sięgnąć po więcej — jako artystka, kobieta, właścicielka biznesu.

Joannie Zimnej Szyc za to, że wybrała mnie do zaprojektowania biżuterii na Finał Top Model UK.

Jestem bardzo wdzięczna wszystkim osobom, które przez te wszystkie lata mnie wspierały i dodawały wiary. To była i jest ciągła praca nad rozwojem biznesu, nad sobą i czasami nie jest łatwo, ale warto sięgać po marzenia i dawać wartość innym. Pięknym darem jest widzieć uśmiech i zadowolenie na twarzach moich klientów – to bardzo uskrzydla.

Czy masz jakieś plany na rozwój?

Oczywiście. Naturalnym krokiem było dla mnie połączenie wszystkich moich talentów i umiejętności i dzięki temu powstała Projektantka Stylu, która łączy ze sobą pasje i wiarę w kobiece piękno. Zdałam sobie sprawę, że wiele kobiet nie wie, jak dobrać odpowiednie ubranie czy dodatki. Pragną wyróżniać się z tłumu, ale nie wiedzą czasami, jak to zrobić. W tym projekcie łączę więc wiedzę o profesjonalnym dobieraniu kolorów ze swoim wyczuciem smaku i stylu, który pielęgnowałam przez lata pracy jako florystyka, projektantka biżuterii i miłośniczka mody.

Miałam w planie zacząć go już na początku zeszłego roku, ale najwidoczniej potrzebowało to we mnie dojrzeć i ułożyć się w piękną całość. Byłam pewna, że mam do tego smykałkę – wiele osób mówiło mi, że mam dobre oko stylizacyjne. Miałam świetną praktykę, organizując już wcześniej kilkanaście sesji zdjęciowych dla mojej biżuterii, dobierając ubrania dla modelek. Kiedy jedna z moich klientek niespodziewanie poprosiła mnie o pomoc przy zakupach i okazało się, że trafiłam w dziesiątkę, jeśli chodzi o jej stylizację, utwierdziło mnie również przekonanie, że mam to coś.

Czasami to, jak człowiek widzi sam siebie, odbiega znacznie od tego, jak odbierają go inni. Moja klientka już po paru dniach mówiła mi, że dostawała komplementy na temat swojego wyglądu, zyskała nową pewność i zadowolenie z siebie.

Na czym polega taka pomoc wizerunkowa i do kogo jest ona skierowana?

Swoją ofertę chcę skierować do osób prywatnych, ale również firm. Bardzo często zdarza się, że tworzymy sobie wizerunek, który jest z każdej strony na pozór profesjonalny, ale nie przystaje do wizerunku naszej firmy. Moja oferta będzie więc skierowana do osób i firm, którym zależy na spójności marki, jak również stworzeniu całości wizerunkowej, aby czuły się dobrze ubrane, a nie przebrane. Nie chodzi bowiem tylko o dobry dobór kolorów; to jest projekt nastawiony na indywidualność, dopasowanie do danej osoby, jej osobowości i profesji, jaką wykonuje.

Lubię bawić się modą i łączyć różne faktury – to zawsze dodaje świeżosci stylizacji.

Ważna jest dla mnie rozmowa z osobą, z którą współpracuję, poznanie jej potrzeby pragnień. Wtedy jeszcze lepiej mogę dobrać biżuterię czy stylizację albo przeprowadzić totalną metamorfozę. Jestem zwolenniczką dobrych gatunkowo rzeczy i to też chcę przekazać moim klientom. Ilość nie znaczy jakość. Idealne dopasowanie ubrań do nas może sprawić, że będziemy czuli się bardziej komfortowo i pewnie, jeśli idziemy na przykład na ważną rozmowę lub chcemy zakomunikować coś innym.

Oczywiście dalej pragnę rozwijać się jako autorka fascynatorów, współpracować z ludźmi filmu i teatru oraz tworzyć niepowtarzalne sesje zdjęciowe dla moich klientów, wydobywać z nich piękno, a wszystko okraszone moją autorską biżuterią.

Co chciałabyś poradzić kobiecie takiej, jak Ty, która myśli nad otworzeniem własnego biznesu?

Na pewno radzę mieć zaplecze finansowe, zanim podejmiesz wiążące decyzje. Daj sobie chwilę, by utwierdzić się w swoim pomyśle, pozwól mu dojrzeć. Stwórz sobie najpierw plan działania i obmyśl strategię, wtedy unikniesz mnóstwa błędów. Jeżeli nie wiesz, od czego zacząć – znajdź odpowiednie kursy lub materiały online. Polecam zwłaszcza szkolenia, bo tego nigdy za wiele. Zawsze jest dobra pora, aby podnieść swoje kwalifikacje.

Bądź też przygotowana na niepowodzenia, bo na pewno nie wszystko pójdzie tak, jak to sobie zaplanujesz. Nawet niepowodzenia bywają jednak dopingujące, dlatego nigdy się nie poddawaj! Nie odkładaj swoich marzeń na później, zawalcz o swoje szczęście już teraz.

Z własnego doświadczenia wiem, że na początku własnej drogi w biznesie, potrzebna jest każda pomoc, więc bądź otwarta na to, co przynosi Ci los i słuchaj swojej intuicji. Jeżeli będziesz działać odważnie i iść za swoimi marzeniami, los postawi na Twojej drodze osoby, które pomogą Ci kroczyć tą drogą. Za jakiś czas to Ty podasz komuś pomocną dłoń.

 

Z Agą Szyc rozmawiała

Izabela Jutrzenka Trzebiatowska