fbpx

Każdy biznes popełnia błędy, zwłaszcza na początku swojej działalności. Są jednak problemy, z którymi polskie sklepy w UK nie mogą się z różnych powodów uporać nieraz przez cały okres swojej aktywności. Niektóre z tych kłopotów są od nas niezależne, innych nie widzimy, a jeszcze inne ingorujemy z nadzieją, że rozwiąża się same.

Problemom branży spożywczej wychodzi naprzeciw seminarium Więcej niż “kup i sprzedaj”, które odbędzie się 20 maja w Nuneaton. Bilet na wydarzenie kosztuje tylko £15.99! Można go kupić wypełniając formularz w artykule i zapłacić PayPalem, bądź pisząc do nas maila o treści “ZAMAWIAM” na marketing@snconsulting.co.uk.

Jako że nasze seminarium odbędzie się już tak niedługo, postanowiliśmy opisać, z jakimi problematycznymi obszarami zmagają się przedsiębiorcy w polskiej branży spożywczej w Wielkiej Brytanii. Oto dziesięć problemów, których rozwiązania znajdziecie podczas seminarium.

1.  Złe gospodarowanie pieniędzmi

Wiele sklepów nie prowadzi prawidłowo rachunkowości. Dopóki w kasie są jakieś pieniądze i coś jest na plus, wydaje się, że wszystko jest w porządku. Często jednak zastanawiamy się nad tym, czy przypadkiem nie powinno być ich więcej, a jeśli tak – to gdzie się podziały? Wiele sklepów zna swój utarg tylko mniej więcej i nie kontroluje ani nie wyznacza sobie docelowej miesięcznej sprzedaży. Nie prowadzi też dokładnego rejestru wydatków, a firmowe pieniądze traktuje jak swoje prywatne. Polskie sklepy często też nie mają żadnego zabezpieczenia finansowego, a to juz pierwszy krok w stronę totalnej klapy.

2.  Pracownicy

Polskie sklepy mają ogromną rotację pracowników. Nieraz nie zagrzewają oni w firmie miejsca dłużej niż kilka tygodni. Jak to wpływa na twój biznes? Pomyśl o swoich stałych klientach. Jeśli kupują u ciebie od dłuższego czasu, chcieliby być zapamiętani. Zastanów się też, czy zatrudniasz właściwe osoby i czy w ogóle wiesz, kogo twój sklep potrzebuje. Bo jeśli w każdym ogłoszeniu piszesz tylko, że potrzebujesz „dziewczynę do sklepu”, to to właśnie dostaniesz – jakąś dziewczynę do sklepu.

 

3.  Jak cię widzą, tak cię piszą

Jeśli twoja obsługa klienta i sposób zarządzania sklepem pozostawiają wiele do życzenia, to mamy dla ciebie złą wiadomość – będzie tylko gorzej. I nie dlatego, że w twoim sklepie jest coraz gorzej. Jest pewnie tak samo, ale wie o tym coraz więcej osób. Twoi klienci rozmawiają między sobą i mówią, jeśli znaleźli na półce nieświeżą wędlinę, albo towar, któremu skończyła sie data ważności. Chętnie podzielili się tym z nami:

Krzysiek

Kupuję sobie do pracy taką jedną sałatkę o smaku kebaba. Koło mnie są dwa polskie sklepy i zawsze jak w jednym z nich kupowałem, to smakowała jak kwas. No, jakby ktoś przesadził z octem czy czymś. Chyba lodówki na noc wyłączają żeby zaoszczędzić, bo towar im się psuje jeszcze przed terminem.

4.  Nie jesteś konkurencyjny

Czy przespałeś ostatnich dziesięć lat pod lodem? Mamy nadzieję, że nie, bo twoja konkurencja na pewno nie śpi i uczy się w czasie, gdy ty od lat jedziesz na tych samych patentach, robisz promocje produktów z najkrótszym terminem ważności i „odświeżasz” wędliny. I twój klient doskonale o tym wie.

Dorota

Jak chcę kupić więcej świeżych polskich produktów, to jadę do innej dzielnicy, gdzie jest dużo polskich sklepów. Tam, gdzie jest konkurencja, to będzie lepszej jakości jedzenie. Parę lat temu polskich sklepów nie było tyle. Teraz mają pod górkę i muszą się trochę bardziej postarać, ale jeszcze chyba długo nie będzie tak jak być powinno. Niektorym sklepom to jakby było obojętne, co o nich myślą klienci.

 

5.  Brak marketingu

Założyłeś na Facebooku fanpejdż dla swojego sklepu? Super! Ale nie wystarczy serwować klientom „Dzisiaj toruńska po £3.99” albo „W najbliższą niedzielę zapraszamy tylko do 18:00”. Ze swoim klientem musisz budować relację, również w mediach społecznościowych. Jak więc sprawić, żeby klient przywiązał się do twojej marki? Po pierwsze, najpierw musisz ją mieć.

6.  Marka

Twój sklep jest po prostu kolejnym polskim sklepem. Twoja witryna to biało-czerwone barwy i zakrywająca wszystkie szyby reklama piwa. Nazywa się „Polski Supermarket”, „Smakosz” albo „u Oleńki”. Myślisz, że twój klient mówi żonie przez telefon, że idzie po chleb do „Oleńki”? Nie. Idzie do „polskiego sklepu”, bo nazwy nie pamięta.

Polskie sklepy w UK bardzo zaniedbują reklamę i przez to tracą klientów. Rok 2004 dawno za nami, nie wystarczy już napisać na szyldzie „Polish Shop”.

 

7.  Obsługa klienta

O tym moglibyśmy napisać książkę. Niestety, wiele osób uważa, że ponieważ branża spożywcza jest stara jak świat, a ludzie „przecież jeść muszą”, to standardy obsługi klienta ich nie dotyczą, bo klient przyjdzie i tak. Błąd! Jeśli twój klient przychodzi do ciebie, bo musi, to tylko poczekaj, aż koło ciebie otworzy się kolejny polski sklep. Nasza rada – przyjrzyj się swojej załodze. Czy twoi pracownicy są zmotywowani do pracy? Czy pracują u ciebie z chęcią i lubią swoją pracę? Pamiętaj – klient to widzi!

Magda

Jeśli zdarza mi się robić zakupy w polskich sklepach, czego notorycznie nie znoszę, mam wrażenie, że personel jest zastraszony, zestresowany i źle opłacony. Niestety miałam przykre doświadczenia w jednym z takich sklepów, w którym pracownica często myliła się podczas wydawania reszty. Do tego była bardzo opryskliwa. Ale też jej się nie dziwię. Pewnie nienawidzi swojej pracy.

8.  Nie potrafisz sprzedawać

Twój klient mógłby zostawiać w twoim sklepie o 50% więcej pieniędzy, gdybyś tego chciał. W czym wiec problem? W tym, że twoja obsługa nie jest wyszkolona do sprzedaży, tylko do nabijania na kasę i przyjmowania towaru. Klienta trzeba do zakupu zachęcić, ale trzeba to zrobić mądrze. Nie chodzi o atakowanie od progu nadgorliwym „w czym mogę pomóc?”, tylko o prawdziwą sprzedaż. Znamy przykłady, gdzie dobrze wyszkolona ekspedientka sprzedałaby śnieg Eskimosom. Czy twoja obsługa to potrafi?

9.  Czasami mniej znaczy więcej

Przyjrzyj się półkom w twoim sklepie. Czy naprawdę potrzebujesz mieć wszystkich 15 rodzajów musztardy? W sklepie ustawiłeś wszystko, co się dało, żeby klient nie poszedł tylko do konkurencji. Masz więc 2/3 sklepu zastawione towarem, na którym masz najmniejszą marżę. Połowę przestrzeni zajmują ci mrożonki, które będą schodzić przez kolejne 4 miesiace. Po co ci to? Przeznacz więcej przestrzeni na najbardziej dochodowy towar. Nie musisz mieć wszystkiego – wystarczy że będziesz mieć to, czego klienci naprawdę potrzebują, a nie mogą tego dostać gdzieś indziej.

 

10. Ty

Bywa czasami i tak, że największym problemem twojego sklepu jesteś ty sam. Czy to przez zaniedbania, czy brak chęci szukania rozwiązań – możesz swoją bezczynnością doprowadzić biznes do upadku. Jeśli w jednym miesiącu odchodzi jeden stały klient, a w kolejnym trzech, to pora zakasać rękawy i wziąć się do roboty! Przypomnij sobie, po co otworzyłeś swój biznes. Czy chcesz tylko „dawać radę”, czy zarabiać prawdziwe pieniadze?

Zapraszamy Cię więc do Nuneaton na seminarium dla ludzi takich, jak Ty, którzy chcą coś zmienić w swoim sklepie. Nasz program szkoleniowy (a seminarium jest tylko jego początkiem!) dostarczy ci wiedzy, która pozwoli zwiększyć obroty twojego sklepu o £2,000 w skali każdego miesiaca, przyciągnąć nowych klientów i poprawić wydajność twojego biznesu.

Chcesz kupić bilet? Wypełnij poniższy formularz żeby zapłacić przez PayPal lub napisz do nas maila o treści “ZAMAWIAM” na: marketing@snconsulting.co.uk. Prześlij nam swoje dane, a otrzymasz od nas fakturę i dane do płatności. 

 

 

Do zobaczenia 20 maja!

Polub naszą stronę Filary Biznesu na Facebooku!


Zapisy zakończone

Napisz poniżej swój email, a powiadomimy cię o kolejnych edycjach

[optin-cat id=15180]

 



Aby być na bieżąco w sprawach podatkowych i księgowych, regularnie sprawdzaj naszą stronę lub najlepiej zapisz się do newsletter.

Z poważaniem

Szymon Niestryjewski

TWÓJ ZAUFANY KSIĘGOWY W UK