Blog / Taxańska masakra, czyli gdy kontrola HMRC zamienia życie w horror

Nikt nie lubi urzędu skarbowego – to oczywiste. Jednak większość z nas ma z nim do czynienia tylko raz w roku. Dla niektórych jednak drobna pomyłka w rozliczeniach przeradza się w lata mrożącej krew w żyłach walki z HMRC. Najbardziej koszmarna nie jest jednak sama kontrola HMRC, ale inspektorzy.
Przeczytajcie nasz artykuł, by poznać najstrrraszniejsze historie podatkowe.

“Zbrodnia” sprzed lat

Joanna prowadziła jednoosobową firmę i pewnego dnia dostała od HMRC list, w którym została poproszona o odniesienie się do wcześniejszej korespondencji. Problem w tym, że nic wcześniej nie dostała. Zadzwoniła więc do HMRC żeby dowiedzieć się, jakie dokumenty są od niej wymagane.

Okazało się, że inspektorzy domagali się od niej dokumentów sprzed 7 lat! Jako osoba samozatrudniona Joanna miała obowiązek trzymać dokumenty jedynie przez 3 lata.

HMRC poinformowało Joannę, że jeśli nie dostarczy dokumentów, zostanie ukarana finansowo. Zaczęła więc kopać w dokumentach i wysyłać im wszystko, co miała. Co się okazało? Chodziło o niezadeklarowany dochód w wysokości £1,700 z sierpnia 2008. Joanna straciła wtedy ojca, była więc w depresji i zwyczajnie zapomniała o umieszczeniu tej kwoty w rozliczeniu podatkowym. To były dosłownie dwie transakcje.

Kiedy HMRC przestało straszyć?

Historia ciągnęła się przez prawie dwa lata, podczas których Joanna dostawała kolejne listy i czuła się zastraszana. Nie wierzyła, że HMRC wysłało jej jakiekolwiek wcześniejsze listy i pomimo próśb, nigdy nie dostała ich kopii. Trwałoby to dalej, gdyby Joanna działała dalej sama. W momencie jednak, gdy zwróciła się o pomoc do księgowych, którzy zaczęli ją reprezentować, inspektorzy HMRC niemal momentalnie zmienili śpiewkę i już niedługo przysłali list, że wszystko jest w porządku.

Diabeł tkwi w szczegółach

Josh był samozatrudnionym bukmacherem od lat. Zawsze zarabiał duże sumy pieniędzy i dokładnie dokumentował swoje zarobki. Nigdy nie miał problemu z rozliczeniem, bo od początku działalności powierzał swoje finanse ksiegowym. Pewnego dnia został wytypowany do rutynowej kontroli HMRC. Inspektorzy HMRC chcieli zobaczyć jego rozliczenia za rok 2005/2006. Było to dość dawno, ale brakowało tam dosłownie kilku paragonów, więc nic, z czym Josh nie mógłby sobie poradzić… gdyby nie historia, która wydarzyła się w międzyczasie.

Koszmar minionego lata

Josh wracał właśnie z wakacji we Francji wraz z rodziną i przy odprawie celnej został zapytany, czy ma przy sobie jakąś gotówkę. Bez wahania odpowiedział: tak, jakieś £30,000. Celnicy natychmiast zarekwirowali całą kwotę, mówiąc, że nie oddadzą jej, póki Josh nie udowodni, że pochodzi z uczciwego źródła i, że wie o niej HMRC.
John od razu skontaktował się ze swoim księgowym, a także prawnikiem i zaczęło się dochodzenie.

Ponieważ w firmie Josha trwała już jedna kontrola HMRC, a więc w tym momencie miał już dwie sprawy, inspektorzy HMRC zaczęli prześwietlać całość finansów jego firmy jeszcze dokładniej. Zaczęli też grzebać w jego prywatnych finansach. Pytali o wszystko – czy pali, dokąd jeździ na wakacje, ile wydaje na rozrywkę.

Żądali od niego wszystkich wyciągów bankowych ze wszystkich kart, łącznie z kredytowymi, za kilka lat wstecz. Niektórych z tych dokumentów Josh już od dawna nie miał – część zaginęła w trakcie przeprowadzki i sprawy rozwodowej jakiś czas wcześniej.

Inspektorzy HMRC drążyli w jego finansach przez 6 lat. Sprawa skończyła się dla Josha pomyślnie, ale dopiero w 2014 roku! HMRC pokryło około £12,000 kosztów sądowych, przy czym poniosło ponad £100,000 własnych kosztów na dochodzenie w sprawie JEDNEGO człowieka, który w całej sprawie był niewinny.

Kontrola HMRC przeradza się w piekło

Dan prowadził firmę konsultingową, która bardzo dobrze prosperowała. Nigdy nie miał problemów w urzędem skarbowym, a wszystkie rozliczenia składał zawsze na czas. Jednak całe jego życie zmieniło się w koszmar, gdy HMRC wytypowało jego firmę do rutynowej kontroli skarbowej.

Inspektorzy HMRC zaczęli wynajdować drobne wydatki, które wydawały im się nieuzasadnione, lub które nie były opłacone z firmowych pieniędzy. Było więc tankowanie samochodu firmowego, za które Dan zapłacił gotówką, bo akurat nie miał przy sobie firmowej karty. Były wydatki na herbatę do biura czy nawet paragony za znaczki pocztowe kupione w ten sam sposób.

Za każdym razem inspektorzy kwestionowali jego prawdomówność, nie liczyli się z jego tłumaczeniami i grozili konsekwencjami. Drążyli coraz głębiej.
Kontrola HMRC natrafiła na przychody, na które Dan nie wystawił faktur. Był zajęty, nie miał czasu. To nie były wielkie kwoty, a Dan przyznał, że błąd jest po jego stronie i nie ukrywał niczego. Sama kontrola HMRC trwała kilka dni, a był to dopiero początek.

Taxańska masakra

Dochodzenie trwało prawie 4 lata. Kara naliczona przez HMRC wyniosła £383,000. Dan wydał £58,000 na księgowych, konsultantów i prawników i spędził kolejne 2 lata, by w końcu udowodnić, że jest niewinny. Wydanych pieniędzy nie mógł sobie odpisać jako kosztów firmy, więc wyszło na to, że po prostu je utopił, próbując wygrzebać się z bagna, które nie było jego winą.

W rozmowie telefonicznej z BBC jego głos łamał się, gdy opowiadał swoją historię. „Byłem dumnym człowiekiem, miałem firmę, tworzyłem miejsca pracy. A oni… byli brutalni. Zabrali mi prawie 6 lat życia. Dziś jestem na środkach antydepresyjnych. Nie pracuję. Zniszczyli mnie. Zniszczyli mi życie, a ja przecież nie zrobiłem nic.”

Kiedy Dan wyjaśnił swoją sprawę z HMRC i okazało się, że jest niewinny, inspektorzy po prostu przestali się z nim kontaktować. Nigdy nie doczekał się przeprosin.

Inspektorzy HMRC z piekła rodem

Brytyjska prasa niejednokrotnie rozpisywała się o metodach zastraszania przez agentów HMRC. Byli pracownicy skarbówki czasem udzielali anonimowych wywiadów na temat tego, jak byli szkoleni. Przyznawali się w nich, że czuli nawet pewną satysfakcję, gdy podatnicy zalewali się łzami, próbując się bronic w trakcie dochodzeń.

Żyjąc w Wielkiej Brytanii, możemy odnieść wrażenie, że tutejsze urzędy są przyjazne podatnikowi i w większości przypadków jest to prawda. Niestety, wszystko do czasu.

Dlatego, jeśli chcesz mieć pewność, że Twoje rozliczenie podatkowe nie będzie źródłem historii jak z horroru, skontaktuj się z nami!

Tymczasem życzymy udanego Halloween i pamiętajcie o cukierkach dla małych potworów!

 

Z poważaniem,

Szymon Niestryjewski

TWÓJ ZAUFANY KSIĘGOWY W UK

Wyjątkowy Newsletter

  • otrzymujesz tylko te informacje, które Cię interesują
  • jesteś na bieżąco z wiedzą księgową, ale także biznesową
  • możesz skorzystać z ofert przygotowanych tylko dla subskrybentów
  • dodatkowo odpowiemy na wszystkie Twoje pytania
* pola wymagane
Interesują mnie tematy dla:

Najnowsze artykuły:

Masz dodatkowe pytania? Napisz do nas – chętnie pomożemy.

Udostępnij ten post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.